zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

Społeczność to większa grupa ludzi, których coś wiąże, na przykład miejsce przebywania, cel społeczny, polityczny, gospodarczy, hobby. Każda społeczność oprócz tego, że podlega prawu ogólnemu, miewa swoje zwyczaje i prawa będące przefiltrowanym przez czas przekazem jej dotychczasowych członków. Wejście do jakiejkolwiek społeczności oznacza natrafienie na ludzi należących do niej i na przekaz. Jeśli ktoś wchodząc do takowej, wiedział, co robi i chciał tego, będzie próbował dostosować się do niej jak najlepiej, niekiedy uda mu się nawet wnieść do niej coś twórczego. Nie ulega jednak wątpliwości, że człowiekowi zdarza się w życiu zostać członkiem „Rzymu” takiego, którego nie lubi i nie polubi, czyli zostać niejako jego członkiem przymusowym.  Co w takich okolicznościach? Ludowe przysłowie podpowiada, jak sobie radzić: „Jak wejdziesz między wrony, krakaj jak i one”. Znaczy, nie musisz stawać się naprawdę wroną, wystarczy, żebyś krakał. Świat jest pełen tylko krakających: sędziów, że sądzą, urzędników, że urzędują, kierowników, że kierują, biznesmenów, że robią biznes, handlowców, że handlują, kochanków, że kochają, ojców, że ojcują, studentów, że studiują, itd. Wszyscy ci pragnący być czymś innym niż są – nieszczęśliwcy krakają jak wrony, ale mniemają o sobie jako o kanarkach, wróblach, sikorkach, sępach, kolibrach, orłach – a jakże, i innych pierzastych i nie pierzastych stworzeniach.
Schopenhauer zauważył: „Dość prawdopodobne stało się założenie, które możemy już zaakceptować, że człowiek zewnętrzny jest obrazem wewnętrznego […]”. Niemniej wygodna to rzecz, myśleć o sobie, że jest się kim innym wewnątrz  niż na zewnątrz. Nadto rzecz uświęcona w tej części świata, wiadomo, zabory, okupacje, stąd ketmany intelektualistów, inteligenckie emigracje wewnętrzne, chłopskie samo swojości. Postawy takie, albo może raczej jej karykatury, czasem niestety zwodzą na manowce łatwizny, gdzie w skrytości ducha można się przed sobą wytłumaczyć z wszystkich niepowodzeń, niedoróbek, wpadek. Myśl jest wtedy lekka, duch piękny. Słowem, wychodzi z tego lekkomyślny pięknoduch, któremu oczywiście gdyby zdarzyły się okoliczności odpowiadające jego prawdziwej naturze, dopiero by pokazał. A właśnie być rzymianinem w swoim realnym „Rzymie” to trudność, wydaje się jednak, że konieczna – choć niewystarczająca – do tego, by być osobą godną. Bo czyż można zachować godność jako dajmy na to krakający  kanarek? Na krótko taki może nawet pociesza tych, którzy to widzą, na dłuższą metę będzie w ich oczach żałosny i brzydki. Politury, maski, kostiumy, jakie zakładamy przed innymi (i przed sobą) są może wskazane, żeby było ładniej i milej. Wydaje się jednak, że dość zdecydowanie nie dotyczy to tego, jak ostatecznie w jednym słowie określa nas lub określi w przyszłości nasza społeczność. Czasem zresztą słowo to, choćby tylko wykute na nagrobku, idzie z nami w zaświaty.
Wszystkim przeglądającym naszą stronę, w tym Przyjaciołom, Kolegom, Znajomym życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia A.D. 2008. Na Nowy Rok 2009 pozwalam sobie życzyć Wszystkim, w tym i sobie, by to najważniejsze słowo do określenia każdego z nas bardziej szło z każdym z nas, mniej się ciągnęło, w ogóle nie wlokło.

Wiesław

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0