zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

 

Pomyślałem tak podczas lektury nowatorskiej co do wywodu i arcyciekawej w odbiorze książki zatytułowanej Praktyka polityczna. Od „Państwa” do „Praw” Platona. Nawiązuję do rozdziału pod tytułem „Test sprawiedliwości”. Autorką wyrafinowanych przemyśleń, prowadzących czytelnika (mnie na pewno) do nowego spojrzenia na myśl polityczną Sokratesa i Platona, jest znawczyni filozofii antycznej Dorota Zygmuntowicz.

Na swój użytek można łatwo przetestować poziom własnej moralności. Wyobraź sobie, że możesz sprawiać, że stajesz się niewidzialny i nikt się o tym nie dowie. Będąc niewidzialnym, możesz robić, co ci się żywnie podoba w sposób całkowicie niezauważalny dla nikogo, zupełnie bezkarny i nie ponosząc konsekwencji. Wreszcie twoje czynności mogą się zgodzić całkowicie i zupełnie z twoimi skłonnościami. Czy wykorzystałbyś to? Co zrobiłbyś będąc niewidzialnym i bezkarnym? Czy są to rzeczy, których nie życzyłbyś sobie wobec siebie ze strony innych, niezależnie od tego, czy są widzialni, czy niewidzialni? Jeśli tak, to twoja moralność nie jest jednakowa wobec wszystkich podmiotów (obiektów), lecz chwiejna.

Dorota Zygmuntowicz pisze o „moralności (naturze) gygesowej”, nazwaną tak od imienia Gyges. Dotarł do nas zróżnicowany przekaz na jego temat; piszą o nim między innymi Herodot i Platon. Trzonem historii Gygesa jest nieuprawnione zdobycie przez niego pięknej kobiety i władzy dzięki temu, że stawał się w odpowiednich momentach niewidzialny. Robił tak wbrew zasadzie, którą sam głosił: „niech każdy patrzy na to, co do niego należy”. Gyges sięgnął nieuprawnienie po coś najwyższego dla niego, bo mógł to zrobić. W serialu telewizyjnym, który mogą pamiętać moi rówieśnicy lub starsi ode mnie widzowie, zatytułowanym Randall i duch Hopkirka, wymieniony duch sięga niżej od Gygesa. Wykorzystuje swoją niewidzialność, by pomagać koledze rozwikływać zagadki kryminalne. Wątek ten pojawia się też u Tolkiena, ale jest tam już zupełnie rozmemłane wykorzystanie niewidzialności. Jeśli się nie mylę, polega na sięganiu po nią w chwili zagrożenia dzięki, kluczowemu dla całej historii, pierścieniowi, choć nie robi się tego zbyt często, bo jest to złe.

Zbiorowego spełniania marzenia ludzi o byciu niewidzialnymi dopatruję się we współczesnych rozwiązaniach demokratycznych. Wybieramy indywidualnie władzę w sposób niewidzialny dla nikogo. Władzy niby nikt nie lubi, ale obywatele w większości – jeśli nie wszyscy – życzą sobie, by czyniła ona wobec innych to, czego nie chcieliby względem siebie samych. Pieniądze wydawane publicznie są dobre, byle nie z moich podatków. To, co nowe, bywa dobre pod warunkiem, że wysilają się inni. Przywileje dawane przez władzę są złe, z wyjątkiem tych dla mnie. Wybrana w niewidzialny sposób władza zwalcza wiele objawów niewidzialności swoich obywateli. Pesele, nipy, spisy, sprawozdania, monitoringi, podsłuchy, donosy. Władza, nie dość, że wybrana niewidzialnie, to i w niewidzialny sposób sprawują ją ludzie w ramach różnych kolegiów, komitetów i organów. Widzialny obywatel odpowiada osobiście, niewidzialna władza ma odpowiedzialność urzędową lub polityczną – to jest niewidzialną. Wszak spełnia ona za nas jedno z naszych skrytszych marzeń o byciu moralnymi po swojemu i niestosowaniu się do głoszonych przez siebie zasad.

Wiesław Żyznowski

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0