zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

We czwartek w zeszłym tygodniu Natan nagle zaniemógł. Lekarze nie mogli zmienić tego, że on przestał móc opiekować się mocno niedomagającą żoną Helą, jak robił to przez ostatnie lata. Pobłogosławił rodzinę, pożegnał się. Zmarł wczoraj.

Już nie musi korzystać z zakańczających jego ręce haków i sztucznego oka – pomocy, które miał od sześćdziesięciu lat, po wojnie izraelsko-arabskiej – także z aparatu  słuchowego, pozwalających przezwyciężyć słabości i starość. Jest już tam, gdzie jego ukochany starszy brat Zygmunt, który kilka razy uratował mu życie podczas Zagłady, zakatowany w obozie niemieckim na jego oczach kilkadziesiąt dni przed zakończeniem wojny. Jest tam, gdzie jego mama, młodsze rodzeństwo i inni członkowie rodziny, wywiezieni z Wieliczki na śmierć do Bełżca, tam gdzie jego babcia, którą musieli zostawić w domu, zastrzelona przez Niemców, tam gdzie jego ojciec, zmarły przed wojną i pochowany na wielickim kirkucie. Natan jest bliżej miejsc, gdzie się urodził, wychował i tyle stracił. Jest teraz bliżej „tego ogródka, gdzie bawił się jako chłopiec”, jak powiedział, „który dziadek lubił, poprawiał w nim parkan, kręcił się między drzewami, sprzedawał trawę na siano”.

Dziś o godz. 10 przed południem jego pogrzeb odbył się na prywatnym cmentarzu nieopodal Tel Awiwu.

Umarł tak, jak żył – wysublimowaną czułość wobec bliskich stosował z żelazną wolą zaklętą w kalekim ciele, niezależną od nikogo, także od woli tychże bliskich.

Natan mnie zaszczycił. Poznaliśmy się, rozmawialiśmy bardzo emocjonalnie, odpowiedział mi na dużo pytań, dostawałem od niego maile. Mam w naszych książkach, w których są jego teksty, dedykacje od niego, napisane długopisem trzymanym przez drżący hak przedłużający rękę urwaną przez minę. Gościliśmy się wzajemnie w domach, zaznaczyliśmy się wzajemnie w swoich życiach, zaprzyjaźniliśmy się. Żegnam się z przyjacielem, który chodził do tej samej szkoły podstawowej w Wieliczce, co mój ojciec Zbigniew Żyznowski, o dwa lata wyżej, i który nieraz przypominał mi ojca. Oni obaj znów odwiedzają swoją szkołę.

 

Wiesław Żyznowski

Siercza, 22 września 2014 roku.

PS. Postać Natana Kleinbergera pojawia się w wielu materiałach naszego wydawnictwa Żyznowski.

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0