zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

 

przez rozdarcie siebie cztery razy

rodziła córkę i trzech synów dla dwóch mężczyzn

wspominała o tym i nikt specjalnie nie słuchał

miała dzieci od 1945 do 1964 roku

 

ryzykowała życiem bardziej niż bliscy

nie miała trzech cesarek

nie umawiała się z lekarzami na terminy

wydania na świat dzieci pchających się tyłkami

 

ostatni raz rozdarła się po groźnej ciąży

pięciokilowym wyskrobkiem 30 maja 1964 roku

nosili go po szpitalu nazywając „królem dzieci”

nie raz opowiadała o tym z dumą

 

w stosiku dokumentów

który po niej został nieuporządkowany

znalazło się szpitalne zaświadczenie

o wadze jej urodzonego najmłodszego syna

 

poczęła go na zielonej trawie

w lesie Lipnicy Murowanej na wczasach

z odwiedzającym ją młodym mężem Zbigniewem

„żeby jej nie wypominał, że mają jednego syna”

 

później nie żałowała urodzenia go

chłopca uważała za zdolnego i uczynnego

umarła za wcześnie, by wiedzieć

że on zajmie się tym, o czym milczała

 

z czasem stawał się coraz bardziej tym

co zwalczała, rozpustnikiem, rozwodnikiem

kapitalistą, filozofem, pesymistą, cynikiem

bezbożnikiem nie zwalczającym katolicyzmu

 

dwadzieścia lat młodości której się wstydziła

i dwadzieścia lat służenia światu swoim łonem

i dwadzieścia trzy lata przymilania się byle komu

nie ma jej od dwudziestu sześciu lat

 

z jedenaściorga rodzeństwa ona była służącą

młoda żona niekochająca starszego męża

nowa wiara łatwych obietnic zmieniła jej życie

stara żona niekochana przez młodszego męża

 

niewdzięczny wysiłek niewykształconej kobiety

zakończony w jakimś głupim szpitalu w Będzinie

pomału oddala się od mogących go pamiętać

bardziej porusza ich to, co mniej odległe

 

Wiesław Żyznowski

Siercza, 23 maja, z okazji 30 maja 2014 roku

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0