zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

Heniu,

Przez 30 lat znajomości i 25 lat współpracy brałeś udział w większości ważnych dla mnie wydarzeń biznesowych i innych. Wymienię niektóre z nich. Pod Twoim skrzydłem mój brat Piotrek i ja robiliśmy pierwsze kroki handlowe, z których powstały Mercatory. Ratowałeś rankiem mojego ojca, który w nocy doznał udaru. Założyłeś i prowadziłeś przez pierwsze lata firmę Mercator Medical, czym położyłeś fundament pod dzisiejszą międzynarodową korporację. Prowadziłeś przez jakiś czas Mercator Poligrafia, co zapoczątkowało ostateczny podział Mercatorów, który wyszedł wszystkim na dobre. Zreformowaliśmy Bazę po Twoim dołączeniu do niej, co działa do dziś dość dobrze. Zbieraliśmy materiały do książek, które wydawaliśmy. Wybudowaliśmy pawilon, który nagradzano w konkursach architektonicznych i stał się znany. Kupowaliśmy nieużytki w Sierczy, by sadzić na nich lasy dla przyszłych pokoleń.

Przez ten czas poznałeś moją rodzinę lepiej niż niejeden mój bliski krewny. Nie dałoby się napisać jej porządnej historii bez Twojej osoby, co bardzo nas zobowiązuje wobec Ciebie. Poznaliśmy się także dość dobrze osobiście. W czasie współpracy na Bazie nasza relacja nabrała niesymetrycznych cech biznesowo-towarzyskich o charakterze niemal rodzinnym, choć pewnie gdyby nie biznes, wyglądałaby ona inaczej lub nawet mogłaby nie zaistnieć. Spędziliśmy wspólnie dużo czasu, nie tylko na różnych rozmowach, ale i na rozmaitych peregrynacjach po miastach i wsiach. Tworzyliśmy zgrany zespół fotograficzny, Ty lubiłeś zobaczyć kadr jako pierwszy, a mnie zostawić jego obsługę techniczną. To z Tobą pojechałem pierwszy raz w życiu w Beskid Niski, który od tamtego czasu tak mi zachodzi za skórę. Wypiliśmy też wszystko, co było naszego wspólnego. Twoje nalewki z dzikich owoców, jak dereń, tarnina, nie mają sobie równych. No i te bieszczadzkie jodły, które dowiozłeś do Sierczy na koniec, jakby na pożegnanie, podczas gdy ja chciałbym ich więcej.

Dla mnie jednak najważniejsze były między nami niektóre zdania, które od Ciebie usłyszałem, o czym wiesz, bo wspomniałem o tym we wpisie blogowym na Twoje sześćdziesiąte urodziny. W książkach przeczytałem mnóstwo mądrych i głupich zdań, ale z zasady kierowanych do wielu osób. Dlatego jako ważniejsze traktuję wypowiedzi mi dedykowane, które mnie rozszerzają. Nie każdy jest w stanie w swoich wypowiedziach być wystarczająco przenikliwym i szczerym w jednym momencie, nie mówiąc o chęci robienia tego. Spotkałem niewiele takich osób, a Ty należysz do tego grona. Powiedziałeś mi też wiele zdań sceptycznych wobec moich pomysłów, dzięki czemu albo je porzucałem, albo rozwijałem, jako że nauczyłem się oceniać Twoje oceny (:-)) – ostatecznie uchroniły mnie one przed wieloma kłopotami i przyczyniły się do licznych moich działań.

Ostatnimi czasy widziałem – zresztą sam o tym mówiłeś – że wolność zajmowania się czym dusza zapragnie nęci Cię coraz mocniej. Nic w tym dziwnego po ponad czterdziestu latach pracy zawodowej. Czuję brzemię bycia ważną częścią Twojej drogi zawodowej, czuję współodpowiedzialność za regulacje, które nie pochodzą ode mnie i się z nimi nie zgadzam. Cóż mogę zrobić poza życzeniem Ci wesołego żywota emeryta?

Po niemal dwudziestu latach od odejścia z Mercator Medical pamiętają Cię tam nie tylko najstarsi pracownicy, ale i wiedzą o Tobie młodsi, którzy usłyszeli o Tobie od pierwszych. Z Bazy jeszcze nie odszedłeś, a już mówi się o Twojej legendzie. W Twojej pracy zawodowej, której byłem świadkiem, odcisnąłeś osobiste piętno, zostawiłeś trwałe ślady po sobie, zrobiłeś swoje. Idź więc swoją drogą ku zasłużonemu spokojowi, szczęściu, błogości i heglowskiemu czy buddyjskiemu zlaniu się Ciebie jako podmiotu z ukochanymi przez Ciebie przedmiotami w świecie. Potrafisz tworzyć pierwsze przesłanki dla wartościowych trwałych rzeczy, więc twórz je jeszcze.

Dziękuję za tę drogę, na której się spotkaliśmy i którą wspólnie przeszliśmy. Dziękuję za wszystko. Obyś zażył dużo nowego dobrego.

Wiesław Żyznowski

 

 

 

 

 

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0