zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

Każdy zainteresowany historią Polski powinien przeczytać książkę Piotra Zychowicza Pakt Ribbentrop-Beck lub inną o podobnej tematyce. Autor dywaguje o alternatywach, jakie Polska miała w obliczu zbliżającej się wojny, którą później nazwano Drugą Światową. Snuje on wiele ciekawych spostrzeżeń. Wzięcie na siebie w ciągu jednego miesiąca pierwszych uderzeń świeżych zagonów Wehrmachtu i Armii Czerwonej okazało się błędem większym niż zbrodnia. Zychowicz bynajmniej nie pochwala hitlerowskich Niemiec, rozważa tylko konsekwencje sojuszu z nimi. Twierdzi, że na takim sojuszu, który należałoby w odpowiednim momencie odwrócić, z wielkim prawdopodobieństwem wyszlibyśmy lepiej pod każdym względem. Taki sobie pułkownik dyplomowany artylerii Wojska Polskiego, występujący w roli dyktatorskiego ministra spraw zagranicznych, Józef Beck zaważył na losie połowy świata. Jak wspominał sam Beck, na lipne sojusze z „parszywieńkimi” – jak nazywał je Piłsudski – Wielką Brytanią i Francją zdecydował się między jednym a drugim strzepnięciem popiołu z papierosa.

Lekkomyślność elit polskich pakujących się w wojnę zarazem z Niemcami i Sowietami uderzyła mnie wiele lat temu, kiedy zgłębiałem któreś z tłumaczeń Sztuki Wojny autorstwa Sun Tzu. Jest tam czarno na białym, że niedopuszczalnym błędem jest dawanie otwartego pola silniejszemu od siebie.

Na ogół strategia prowadzenia wojny jest taka: jeżeli jesteś dziesięć razy silniejszy od nieprzyjaciół, otocz ich. Jeżeli pięć razy – atakuj ich. Jeżeli dwa razy – podziel swoje wojska. Jeżeli twoje siły są równe siłom wroga, możesz nawiązać walkę. Jeżeli jesteś słabszy, możesz zastosować podstęp. Jeżeli przeciwnik znacznie przewyższa cię siłą, unikaj go; albowiem słaby, który działa nieelastycznie, zostaje jeńcem silniejszego.

Dali Beckowi dyplom artylerzysty bez nauczenia go tego? A może go nauczyli, ale on sobie zapomniał? Albo pamiętał, ale nie rozumiał? Natomiast Piłsudski to prawdopodobnie rozumiał; Zychowicz pisze o nim, że ryzykował tylko wtedy, kiedy miał dziewięć szans na dziesięć. Nie tak jak jego mierni uczniowie, przykładowo Beck. Dlaczego Piłsudski takim ludziom zostawił władzę w Polsce, nie wiem. Pewnie nie mógł inaczej. Jadący do Anglii podpisać sojusz Beck dopytywał o to, kto wyjdzie na dworzec powitać go – przywiązywał dużą wagę do takich rzeczy. Ten dyplomowany artylerzysta najpierw powołał się w sejmie na honor, który rzekomo zmusił Polaków do bicia się z Niemcami, po czym zostawił ich bijących się i czmychnął już 17 września do Rumunii, gdzie między innymi budował drewniane modele okrętów. W Internecie znajdują się zarówno nagranie, jak i tekst przemówienia sejmowego Becka z 5 maja 1939 roku. Ówcześni parlamentarzyści reagowali aplauzem na słowa Becka:

Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor.

Artylerzysta Beck i wiwatujący mu posłowie nie uwzględnili, że honor wziął się u zwykłych śmiertelników z naśladowania herosów, dla których pośmiertna sława była ważna o tyle, o ile byli oni trudni do zabicia. Ocierającą się o śmierć państwa polskiego, niewyobrażalną cenę zapłaciliśmy za nierozumienie ówczesnych elit, czym jest honor – będący w odniesieniu do państw zwykłym liczmanem. Modelarz Beck modelarzem Beckiem, honor honorem, ale dlaczego tak ciężko się przebić do świadomości powojennych Polaków argumentom, o których można poczytać u Zychowicza? Nie to jest ważne, że wszystko mogło potoczyć się inaczej, lecz to, że ludzie o tym nie wiedzą. Jeśli nie wiedzą, to nie rozumieją, a wobec tego będzie im ciężej podjąć dobre decyzje, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Wiesław Żyznowski

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0