zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

Świadkowie Jehowy zostawili pod drzwiami mojego domu wydanie „Strażnicy” z 1 grudnia 2009 roku. Na stronie redakcyjnej można przeczytać taką oto deklarację wydawców:

Strażnica stawia sobie za cel uwydatnianie pozycji Boga Jehowy jako Władcy Wszechświata. Podobnie jak strażnice, które w dawnych czasach pozwalały z daleka obserwować wydarzenia, czasopismo to ukazuje znaczenie wydarzeń światowych w świetle proroctw biblijnych. Pociesza wszystkich dobrą nowiną, że Królestwo Boże – realny rząd panujący w niebie – wkrótce usunie z ziemi zło i przeobrazi ją w raj. Umacnia wiarę w już panującego Króla, Jezusa Chrystusa, który poniósł męczeńską śmierć, by ludzie mogli osiągnąć życie wieczne. Świadkowie Jehowy wydają to czasopismo od roku 1897. Jest ono całkowicie apolityczne i uznaje wyłącznie autorytet Biblii”.

O czym lub o kim jest mowa w przypadku „Strażnicy” jako stawiającej sobie coś za cel? Czy chodzi o wydawnictwo w sensie bytu prawnego lub może złożony z ludzi zespół wydawniczy? Teksty zamieszczane w czasopismach piszą autorzy lub redaktorzy, a cele, zwłaszcza dla innych ludzi, wyznaczają decydenci, liderzy, szefowie.

Z uwydatnianiem pozycji Boga jako Władcy Wszechświata jest jak z uwydatnianiem pozycji taty jako ojca. Można zajmować w rodzinie miejsce należne ojcu, nie mając jego autorytetu. Niemniej w rozumieniu religii chrześcijańskich Bóg pisany dużą literą jest najczęściej tożsamy z Władcą Wszechświata w sensie bytu najważniejszego we wszechświecie. Zatem może chodzi o uwydatnianie przekonania (decydentów lub autorów Strażnicy), że Bóg tak nazywany jest taki, a nie inny?
Pod jakimi względami umożliwienie obserwacji zdarzeń z daleka (jak ze strażnicy w sensie dosłownym) jest podobne do ukazywania znaczenia zdarzeń na tle czegoś tam (jak robią to autorzy Strażnicy)? To pierwsze ogranicza się do technicznej pomocy, to drugie wyraża roszczenie do interpretacji. Pierwsze pomaga w uzyskaniu samodzielnego oglądu, drugie wyraża chęć autora interpretacji, aby wywierać wpływ na poglądy czytelnika. Pierwsze pozwala zauważać wydarzenia bezpośrednio, drugie pośrednio.

Jeśli autorzy „Strażnicy” pocieszają kogoś, to z pewnością nie wszystkich, najwyżej swoich czytelników i innych zainteresowanych przekazem. Jeśli informują, że od 1897 roku głoszą dobrą nowinę o tym, że wkrótce będzie raj na ziemi, to chyba powinni zdefiniować słowo „wkrótce”. Nie wspominając o tym, że w XIX wieku to nie świadkowie Jehowy wydawali czasopismo, tylko ich poprzednicy prawni i doktrynalni – o ile to nie byli nawet poprzednicy ich poprzedników – i że chyba nie nazywało się ono Strażnica, tylko inaczej. Nie można też mówić o apolityczności poglądów zamieszczanych w czasopiśmie, skoro autorzy próbują ukazywać w nim znaczenie wydarzeń światowych – mających przecież często politykę w tle. No i nawet gdyby się zgodzić, że uznają oni wyłącznie autorytet Biblii, powracają pytania: uznają autorytet Biblii jako zbioru ksiąg czy może autorów tychże ksiąg, a może tylko tych, którzy ich inspirowali? Zgodnie z którą wykładnią językową tekstów to robią? Itd.

Czytam, że „przeciętny nakład każdego wydania” w ujęciu globalnym wynosi ponad 37 mln egzemplarzy. Co dwa tygodnie zużywane jest tyle papieru, farby drukarskiej, pracy ludzi… Tęsknię za wysiłkiem skrybów, pochylonych nad każdym słowem, marzy mi się czytanie i pisanie słów, które okażą się niebłahe po upływie tysiąca lat.
Wiesław Żyznowski

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0