zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

Kilka wydarzeń pomogło mi uświadomić sobie jeszcze wyraźniej, że jestem totalnym patriotą.

Odczuwałem i odczuwam silne emocje, choć niewyłącznie pozytywne, do polskiej krainy, mowy, kultury, tradycji, ludności, a także do polskich produktów, gazet, książek, firm, pracodawców, pracowników, kapitału. Rośnie mi serce, gdy widzę, że ktoś używa polskiego produktu. Dziwi mnie, że Polacy tak chętnie kupują produkt obcy, jeśli mogą wybrać polski. Nie zgadzam się ze sloganami dla naiwnych o wolnym rynku, otwartej konkurencji i tak dalej. Cieszę się, kiedy polska firma wygrywa konkurencję z zagraniczną. Polskie jedzenie smakuje mi najbardziej, może tylko azjatyckie mu dorównuje. Polskie dziewczyny wyostrzają mój wzrok najlepiej. Polski język wydaje mi się najpiękniejszy. Chcę jak dziecko, by polska mowa okazywała się najtrudniejsza, bo to by świadczyło o wysokiej średniej umysłowości Polaków. Polską poezję pochodzącą z ostatnich dwóch wieków uważam za niezrównaną.

Pojechałem z moją żoną Urszulą do Izraela, by poznać Żydów mieszkających kiedyś w Wieliczce – większość z nich żyła tu do sierpnia 1942 roku, kiedy zostali wywiezieni na śmierć albo do obozów pracy. Poznawszy ich osobiście, poczuliśmy nieco z przedwojennej i wczesno powojennej Polski. Piękna forma sprzed dekad możliwa do zakonserwowania tylko w żywych ludziach. Przedmioty, style, a nawet idee starzeją się. A u nich to skupienie na rozmówcy, inteligencka uprzejmość, gościnność uprzedzająca życzenie gościa. Więcej refleksji z tego pobytu będzie można znaleźć w książce o Żydach wielickich, którą zamierzamy drukować w wydawnictwie „Żyznowski” za kilka miesięcy. Tu wspomnę o różnicy w patriotyzmie polskim między nimi a nami.

Zastaliśmy całą tę godną zazdrości formę polską w oderwaniu nie tylko od polskiej ziemi, ale i od miłości do niej w takim kształcie, którego życzylibyśmy sobie dla patriotyzmu totalnego. Po doświadczeniu niechęci ze strony Polaków, wojny, Zagłady, tułaczki, zaczynania wszystkiego od początku w nowej ojczyźnie, ocalali Żydzi polscy są może ostatnimi, do których można mieć pretensję o brak patriotyzmu wobec Polski. Nie mam do nich zastrzeżeń, chodzi mi tylko o różnicę między nimi a mną. Gdybym wyjechał na długie lata zagranicę, moje emocje wobec polskości i tego, co polskie, nie zmieniłyby się. Od początku były takie i takie będą do końca. W przypadku Żydów polskich, którzy wyemigrowali nawet w młodym wieku, ich emocje były chyba inne, przemieszane, nie totalnie jednoznaczne. W jakimś stopniu czuli się chyba zawsze jak nie u siebie, stąd inne emocje, oznaczające patriotyzm przemieszany, jeśli taki istnieje. Ale skoro, jak mówi porzekadło, można kochać (miłością męsko-damską) dwie kobiety, a nawet więcej, to pewnie można kochać też dwie ojczyzny. Choć raczej żadnej z nich totalnie, tylko każdą cząstkowo. Mam na myśli Żydów niegdyś polskich, natomiast nie wątpię, że Żydzi całkowicie zasymilowani i może ciągle mieszkający w Polsce, mogą być totalnymi patriotami polskimi.

Gdzie jest serce człowieka pracującego dla krainy polskiej, który się w niej nie urodził, nie wychował, ani w niej nie umrze? Czy ono jest w tej krainie? Czy ten, którego serce z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie jest w krainie polskiej powinien piastować stanowisko pozwalające mu na decyzje o wielkich i długotrwałych skutkach dla Polski? Zdaje się, nasz obecny minister finansów Jacek Rostowski jest takim pochodzącym spoza naszej krainy wynajętym fachowcem. Ponoć na początku urzędowania nie wiedział, co to województwo. Mam szczątkową wiedzę o makroekonomii i nieco większą o mikroekonomii, co pozwala mi sądzić, że wiele brzemiennych w skutki decyzji tego angielskiego dżentelmena wskazuje na brak u niego totalnego serca do Polski. To fachowiec, któremu mają się zgadzać bieżące rachunki, bez względu na długotrwałe dobro naszej krainy i jej ludności. Konstytucja USA nie pozwala osobom urodzonym poza obszarem Stanów Zjednoczonych na piastowanie urzędu prezydenckiego. Konstytucja polska pozwala obejmować urząd ministra nieurodzonym w Polsce.

Dziwne, o wszystkim tym pomyślałem wtedy, gdy przelotnie poznałem i zamieniłem kilka słów z Jarosławem Kaczyńskim. Wydało mi się, że rozumie on i przeżywa dylematy, o których wspominam powyżej. Jestem daleki od zachwytu, a może nawet nie akceptuję tego, jak on walczy o swoje racje. Niestety metody, jakimi się posługuje, przysłaniają je. Gdyby natomiast wziąć pod uwagę, ile wziął na siebie w ciągu ostatnich lat, to budzi podziw. Jeśli o wartości człowieka świadczy, na ile go sprawdzono, to kogo spośród najważniejszych polskich polityków sprawdzono porównywalnie do niego? Wieloletnia walka polityczna, promocja polityczna Lecha Kaczyńskiego, sterowanie władzą z tylnego siedzenia, premierostwo, koalicja z Lepperem, wiele przegranych kolejnych wyborów, nagłe odejście bardzo bliskiego brata, tysiące mniejszych potyczek, choroba i starość matki, oceany oszczerstw medialnych. Mam z nim co najmniej trzy rzeczy wspólne: sentyment do porażek, zdjęcie zrobione podczas spotkania, totalny patriotyzm.
Wiesław Żyznowski

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0