zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

Jeszcze się taki nie rodził, który wszystkim dogodził. Wielu nie potrafią dogodzić nawet dawni koledzy i koleżanki, którzy wpisali się do „Naszej klasy” wcześniej i czekają na pozostałych. Wydaje się, że już nie sposób wymyślić w Internecie czegoś słodszego niż zestawianie się w klasę, z podstawówki zwłaszcza, dalsze bowiem szkoły nie były już równe. Pytam więc młodych, pytam starych, czy już to zrobili. Wszyscy słyszeli, większość się jeszcze nie ujawniła, choć zaglądają. Na co oni czekają? Część chce wierzyć, że podanie już imienia i nazwiska bywa niebezpieczne, ale co z resztą? Niektórzy nie są nostalgiczni, zgoda, tylko że ja teraz myślę o tych, o których dobrze wiem, że są. Inni nie mają już entuzjazmu do niczego, nie chcą, nie mają czasu nawiązywać nowych kontaktów (wpisanie się nie wymusza tego). Młodzi jeszcze nie mają do czego tęsknić albo po prostu nie chce się im zastanawiać nad jedynymi dla nich ważnymi, czyli osobistymi konsekwencjami wpisania się. No i w końcu włączenie się do „Naszej klasy”, ale bez ujawnienia czy pokazania czegokolwiek poza imieniem i nazwiskiem, może wzbudzać podejrzenie, że ktoś się czegoś wstydzi, a tak można być nieobecnym ponad to, czyli „wielkim nieobecnym”. I jednocześnie próbować być innym niż wszyscy – problem tylko taki, że nadal właśnie tych innych jest większość. A po jakimś czasie nie będzie już wypadało się wpisać, bo niby dlaczego delikwent tak długo czekał? Na biegunie południowym był czy co? Będzie już musiał na zawsze zostać osobistością ponad-/pozaklasową. A zresztą portal chyba traci charakter klasowo-łącznikowy i przemienia się w ogólnotowarzyski, innymi słowy: schodzi na psy, żeby nie obumrzeć.
Wiesław Żyznowski

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
0